Rolnicy na krawędzi. Czy umowy handlowe zniszczą polskie rolnictwo? Co się dzieje na wsi?

Rolnictwo na skraju przepaści: rolnicy tracą cierpliwość, eksperci biją na alarm w sprawie umów handlowych

Warszawa – Polskie rolnictwo przeżywa głęboki kryzys. Wśród rolników narasta zmęczenie i poczucie bezsilności. Jak mówi Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, kiedy wyczerpują się ścieżki dialogu na szczeblach krajowym i europejskim, protest staje się jedynym legalnym sposobem wywierania presji. Głównym powodem niezadowolenia są skutki międzynarodowych umów handlowych, zwłaszcza tych z Ukrainą i krajami Mercosuru. Zdaniem rolników, umowy te mogą doprowadzić do marginalizacji małych i średnich gospodarstw w Polsce.

Zmęczeni dialogiem, gotowi do protestu

Prezes Jędrejek podkreśla, że rozmowy z decydentami przyniosły niewielkie rezultaty, a rolnicy są tym zmęczeni. Zaznacza, że protesty to nie radykalizm, ale konstytucyjnie dopuszczalny sposób walki o swoje prawa. Mimo obecności na forach w Brukseli, Warszawie i Strasburgu, rolnicy nie widzą znaczących zmian. Ta sytuacja, paradoksalnie, może zjednoczyć środowisko rolnicze i wzmocnić jego determinację, bo zagrożenie dla egzystencji jest coraz większe.

„Myślałem, że więcej osiągniemy. Niewiele można osiągnąć, ale to jak to mówią, że tyle można osiągnąć na ile przeciwnik pozwala. Ale ja myślę, że już przesilenie jest tak duże, że rolnicy się jednoczą i będą chcieli coś wywalczyć, bo w tej chwili sytuacja w polskim rolnictwie jest bardzo zła” – mówi Gustaw Jędrejek.

Umowy międzynarodowe – egzystencjalne zagrożenie dla polskiego rolnictwa

Największym problemem, na który zwraca uwagę prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, są konsekwencje podpisanych umów handlowych. Szczególnie umowa z Ukrainą i zbliżające się porozumienie z krajami Mercosuru mogą mieć katastrofalne skutki dla polskiego rolnictwa. Jędrejek ostrzega, że w obecnym kształcie polskie rolnictwo, oparte na małych i średnich gospodarstwach, może po prostu zniknąć.

„Po podpisaniu umowy z Ukrainą, po podpisaniu umowy z krajami Mercosur, bo już praktycznie jest podpisana, to jest tylko formalność, to może doprowadzić do tego, że polskiego rolnictwa w takim kształcie jak do tej pory było – małe i średnie gospodarstwa – w Polsce może nie być” – alarmuje.

Brak świadomości społecznej i nierówne traktowanie

Jędrejek zauważa, że społeczne poparcie dla rolników jest niewielkie, bo konsumenci często nie rozumieją szerszych konsekwencji obecnych zmian. Krytyka rolników wynika z braku wiedzy o ich podwójnej roli – jako producentów tracących gospodarstwa i konsumentów pragnących wysokiej jakości żywności.

Prezes LIR zwraca też uwagę na nierówne traktowanie w kwestii kontroli jakości i norm. Podkreśla, że polska żywność podlega rygorystycznym badaniom na każdym etapie produkcji, podczas gdy produkty importowane są badane tylko na końcu. Według rolników, drastyczne ograniczanie substancji czynnych w Polsce ma na celu stworzenie miejsca dla towarów z krajów, z którymi podpisano umowy handlowe.

Lokalnie: opłacalność, choroby i brak środków ochrony

Na poziomie regionalnym głównym problemem jest brak opłacalności produkcji, dotykający większość rolników. Dotyczy to zarówno zbóż, kukurydzy i rzepaku, jak i spadków cen trzody chlewnej i mleka. Poważnym wyzwaniem są też choroby zwierząt i roślin, generujące ogromne straty i niepewność. Jędrejek wskazuje na problem braku pełnych odszkodowań za straty spowodowane chorobami zwalczanymi z urzędu, a także na niepokojące pojawianie się chorób o niewyjaśnionym źródle, jak choroba niebieskiego języka czy pryszczyca.

Na Lubelszczyźnie szczególnym problemem jest szarek komośnik, który zdziesiątkował plantacje buraka cukrowego. Rolnicy nie mają skutecznych środków do walki z tym szkodnikiem, a zapowiedzi badań nad nowymi preparatami nie rozwiązują bieżących problemów.

Co to oznacza dla ubezpieczeń i dla nas?

Sytuacja polskiego rolnictwa bezpośrednio wpływa na branżę ubezpieczeniową. Rosnące ryzyko związane z nieprzewidywalnością rynkową, klęskami żywiołowymi (w tym chorobami zwierząt i roślin) oraz niepewnością regulacyjną, zwiększa zapotrzebowanie na kompleksowe ubezpieczenia rolne. Ubezpieczyciele mogą spodziewać się większego popytu na polisy chroniące od utraty plonów, strat hodowlanych i odpowiedzialności cywilnej. Jednocześnie, rosnące koszty produkcji i spadające marże mogą utrudniać rolnikom ponoszenie wyższych składek ubezpieczeniowych.

Dla konsumentów dalsza destabilizacja sektora rolnego może oznaczać wzrost cen żywności i potencjalne pogorszenie jej jakości. Brak polskich producentów na rynku może skutkować większą zależnością od importu, co z kolei może wpływać na bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Powinniśmy pamiętać, że problemy rolników bezpośrednio przekładają się na naszą sytuację, zarówno jako nabywców produktów rolnych, jak i obywateli dbających o lokalną gospodarkę i środowisko. Warto śledzić informacje dotyczące rynku rolnego i wspierać lokalnych producentów, gdzie tylko jest to możliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *